Rock instrumentalny jest bardzo specyficznym gatunkiem muzyki. Przeważnie nie zawiera partii wokalnych i jest tworzony przez znakomitych instrumentalistów. Joe Satriani jest prawdziwym wirtuozem gitary elektrycznej i działa aktywnie od prawie 30 lat. Miałem okazję słyszeć go na koncercie G3 w Warszawie. Postanowiłem bliżej zapoznać się z materiałem na nowej płycie.
Professor Satchafunkilus and the Musterion of Rock to jedenasty album stydyjny, który zawiera bardzo różne kompozycje. Można na niej znaleźć wolne i melodyjne, w sumie nieskomplikowane muzycznie utwory. Takie właśnie uwielbiam, genialne w swojej prostocie, gdzie możesz usłyszeć każdy dźwięk podczas obcowania z muzyką. Niestety takich utworów jest tylko kilka.
Większość to szaleńcze tempa i bezgraniczne uświadamianie wszystkim jak dobry technicznie jest Satriani. Wątpię, aby Joe musiał komukolwiek jeszcze coś udowadniać. Jednak w moim odczuciu nie wszystkie kawałki są naprawdę interesujące. Trudno właściwe odbierać ten specyficzny rodzaj muzyki jeśli przez 5 minut nie masz żadnego zaczepienia, a dźwięki za nic nie chcą wskoczyć do twojej głowy.
Wielu krytyków uważa ten album jeden z lepszych w karierze tego gitarzysty. Niestety ja tak nie uważam. Niestety nie będę miał nawet szansy usłyszeć tego materiału na koncercie, bo takiego kraju jak Polska nie ma na trasie koncertowej promującej album.
Moim zdaniem dużo lepszy był album Strange Beautiful Music.
Lista utworów
- Musterion (4:37)
- Overdriver (5:06)
- I Just Wanna Rock (3:27)
- Professor Satchafunkilus (4:47)
- Revelation (5:57)
- Come On Baby (5:49)
- Out of the Sunrise (5:43)
- Diddle-Y-A-Doo-Dat (4:16)
- Asik Veysel (7:42)
- Andalusia (6:51)






Ostatnie komentarze