Moja era post-PC, zdecydowanie później

Podczas ostatnich kilku dni testowałem nowego iPada. Przy okazji planowałem wykonanie kilku z pozoru prozaicznych czynności. Ponieważ mój stary notebook nie działa z baterię, w sześciogodzinną podróż zabrałem nowego iPada 3. Zaplanowane zadania to napisanie artykułu i poznawanie nowych możliwości oraz opisanie wrażeń związanych, z tym urządzeniem. Częściowy powód moich testów to także wpis Konrada Kozłowskiego z Antyweb dotyczący od miesięcy ogłaszanej ery post-pc oraz jej następstw, w związku z wkroczeniem do naszych domów smartfonów oraz tabletów.

Wrażenia

Nowy iPad nie tylko prezentuje się jak powiększony iPhone, ale taki dokładnie jest, jeśli spojrzymy na jego wygląd. Zupełnie mi to nie przeszkadza, choć z kolejnymi akapitami przekonacie się o moim pesymistycznym usposobieniu. Urządzenie jest bardzo dobrze wykonane, wszystkie elementy idealnie spasowane, nic nie trzeszczy, skrzypi, ale to norma w ostatnich latach, jeśli chodzi o Apple. W pierwszej chwili tablet wydaje się ciężki, co w porównaniu z cięższym poprzednikiem cieszy. Projekty produktów Apple od lat są wzorem do naśladowania, dlatego absolutnie nie mam im nic do zarzucenia.

Wyświetlacz

Nowy ekran iPada jest rewelacyjny. Kolory, odwzorowania, wyświetlanie czcionek i jasność są naprawdę oszałamiające. Maksymalna jasność ekranu jest tak duża, ze swobodnie rozświetla ciemny pokój lub autobus po zmroku. Rzeczywiście fizyczne dostrzeżenie pikseli jest trudne lub niemożliwe. Jedynym problemem jest czytelność ekranu w pełnym słońcu. Co prawda zwiększenie jasności wyświetlania nieco ratuje sytuację, ale w dalszym ciągu błyszczące powłoki utrudniają prace w naturalnym świetle. Kamery dostępne w urządzeniu sprawują się dobrze, choć kamera aparatu (tylna) jest o wiele lepsza pod względem rozdzielczości od kamery z przodu.

Bateria

Szczerze bałem się o kwestie baterii, szczególnie kiedy zobaczyłem możliwości wyświetlacza Retina. Tak czy inaczej bateria działa bardzo dobrze. Nie znam parametrów technicznych nowego tabletu, ale przy średniej jasności i pracy z urządzeniem około 4 godzin, stan baterii zmniejszył się o około 30%, co moim zdaniem jest świetnym wynikiem. Trudno powiedzieć jak długo ładuje się bateria, ale jedna noc z pewnością wystarczy na pełne uzupełnienie energii w akumulatorze.

Aplikacje

Podczas pierwszych testów w domu byłem bardzo miło zaskoczony. Wprawdzie nie miałem dostępu do innych aplikacji niż te domyślnie dostępne przy pierwszym uruchomieniu, jednak wystarczyło mi to do ogłoszenia pierwszych okrzyków radości.

Mój iPad, mimo dostępnego modemu 3G nie był wyposażony w kartę SIM. Nie przejmowałem się tym, ponieważ mam w domu Wi-Fi. Obsługa wybudowanych aplikacji jest przyjemna i intuicyjna. Faktycznie, możliwe jest ich policzenie na palcach obu rak, a rzeczywiście użytecznych jest kilka. Tak czy inaczej, używanie wewnętrznych aplikacji jest przyjemne. Inna sprawa, ze czasami ich funkcjonalność ogranicza się do prostego dodaj i usuń.

Wśród dostępnych 20 aplikacji znajdziemy standardowe Ustawienia, Muzykę, Zdjęcia czy Wideo. Poza tym Aparat, FaceTime i Photo Booth, wszystkie do obsługi wbudowanych kamer. Dostępna jest przeglądarka Safari, klient poczty elektronicznej, YouTube czy mapy Google’a. Osoby mało zorganizowane z pewnością ucieszą Kalendarz, Kontakty, Notatki, Wiadomości i Przypomnienia. Oczywiście nie mogło zabraknąć niezbędnego wszystkim iTunes, App Store, Kiosku czy Game Center.

Większość wymienionych aplikacji, wymaga albo połączenia z internetem albo Apple ID, bądź obydwu z nich, co w przypadku braku internetu, czyni tablet praktycznie bezużytecznym. Polityka Apple w kwestii aplikacji jest bardzo nowoczesna. Lepiej więcej prostych aplikacji niż jedna rozbudowana. Może w przypadku telefonów i tabletów to słuszne podejście, ale ja jestem człowiekiem mniej nowoczesnym niż mi się wydawało.

Użyteczność

Najbardziej intensywnie korzystałem z notatek ponieważ moim celem było napisanie artykułu. Klawiatura wyświetlana na ekranie zajmuje prawie połowę miejsca, ale w pozycji horyzontalnej nie zmniejsza to specjalnie widoczności. Jednak już samo pisanie nie należy do najprzyjemniejszych. Potwierdzam, że nie ma dużego doświadczenia z ekranami dotykowymi, a stan polskich dróg jest tragiczny. Jednak notorycznie łapanie klawisza Shift lub Enter, a już zupełnie zagadkowe podpowiadanie tekstu lub autokorekta, utrudniały pisanie do granic możliwości.

W żadnym razie nie wykluczam moich słabych umiejętności manualnych, braku odpowiednich ustawień w narzędziach czy po prostu starym przyzwyczajeniom, ale faktycznie było trudno. O dziwo autokorekta słów iPad, iTunes i wszystko, co Apple działa bezbłędnie.

Niestety pisanie na klawiaturze to nie jedyny minus jakiego doświadczyłem. Mojego mobilnego internetu nie używałem, ponieważ jedynymi wyjściami jakimi dysponuje iPad jest mini-jack do słuchawek oraz port dokujący, używany też do ładowania urządzenia.

Stworzenie choćby jednego portu USB naraziłoby iPada na zmniejszenie bezpieczeństwa, zwiększenie mobilności i pewnie też straty finansowe. Zresztą, po co takie zabiegi, skoro jest iCloud, sklep z aplikacjami i wszystko inne, co kontroluje Apple, aby cię uszczęśliwić i uchronić przed złem.
Szczerze nie podoba mi się taka polityka ograniczania i blokowania dostępu, ponieważ przyzwyczaiłem się do wszechobecnej wolności.

Żadnego gniazda karty pamięci, bo wtedy iPad z większą pamięcią wewnętrzną nie miałby racji bytu. Nawet gniazdo karty SIM otwiera się specjalnym spinaczem. Aż boje się pomyśleć, ile kosztuje oryginalny, gdybym go zgubił. Miniaturyzacja iPada 3 poszła tak do przodu, że nawet standardowa karta z modemu 3G jest za duża. Może mnie coś ominęło, ale pewnie zostawienie dużego rozmiaru karty przez inżynierów Apple, uczyniłoby ich produkt kompletnie innym, mniej nowoczesnym urządzeniem i niepraktycznym w dzisiejszych czasach.

Próba uzyskania dostępu do mojego artykułu stworzonego w czasie podróży okazała się bardzo trudna, ponieważ u celu nie miałem Wi-Fi, karta SIM była za duża, a próba synchronizacji przez nowe iTunes, dostępne tylko na komputery Windows i Mac, okazała się zbyt skomplikowana nawet dla doświadczonej osoby.

Ostatecznie powiodło się wysłanie notatki poczta po udostępnieniu internetu z telefonu HTC dzięki funkcji HotSpot. Problemem było również wysłanie wielu zdjęć z albumu, choć może tu zawiniła tylko szybkość łącza lub brak doświadczenia. Jednak możliwość jedynie drukowania, usuwania czy wysyłania zdjęcia to moim zdaniem za mało. Oczywiście mogę takie zdjęcie opublikować na Twitterze, ale czemu tylko tam, a nie na przykład na Facebooku. Pewnie do tego potrzebuje specjalnej aplikacji albo oficialnego pozwolenia Apple.

Wpisy na Facebooku są możliwe, ale bez zdjęć, bo iPad nie ma możliwości skąd ich załadować. Niemożliwe jest zrobienie zdjęcia z kamery, bo potrzeby jest Flash, którego jak wiemy Apple nie wspiera swoich urządzeniach. Ostatecznie mogę komentować, lubić i przeglądać treści, co jest i tak świetnym wynikiem, bo pewnie dedykowana aplikacja umożliwia tylko cześć z tych czynności, aby użytkownicy potrafili ich używać. Może nawet istnieją dwie aplikacje dla Facebooka, jedna do lubienia treści, a druga do ich komentowania. To właśnie mój pesymistyczny ton.

Podsumowanie

Rzeczywiście, iPad jest niecodziennym urządzeniem, robi wrażenie, ale jego użyteczność jest w obecnej chwili mocno ograniczona, szczególnie za cenę 2500 złotych. Jeśli masz wolne środki, których nie zainwestowałeś w AmberGold, a Twoja aktywność w sieci sprowadza się do przeglądania stron internetowych i komentowania twórczości znajomych to iPad będzie dla ciebie idealnym urządzeniem.

Osobiście po kilku dniach testów, wolę mój stary notebook z fizyczną klawiaturą, który mimo, że jest o wiele cięższy to jednak bardziej użyteczny, a szczególnie wielofunkcyjny. I tak jak ja nie wyobrażam sobie swojej pracy tylko na smartfonie i tablecie, tak inni potrzebują prawdziwej stacji roboczej i dużej wydajności. Oczywiście moja ocena jest absolutnie subiektywna, a niektóre poglądy nawet radykalne. Jednak takie jest moje zdanie, a doświadczenia prawdziwe. Zatem era post-PC, może wkracza pod nasze strzechy, ale robi to bardzo powoli.

Jedna odpowiedź do “Moja era post-PC, zdecydowanie później”

  1. Cena jednak zaporowa. W tej cenie nie spodziewam się mieć żadnych ograniczeń. Jeśli całe sieciowe życie posiadacza iPada musi ograniczać się do przeglądania stron i komentowania na fejsie to dzięki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *