Prawdziwa dostępność stron internetowych

Przeczytałem wiele książek na temat projektowania i tworzenia stron internetowych. Dostępność, użyteczność, standardy sieciowe to wszystko piękne hasła, które słyszeli wszyscy projektanci i programiści. Nie wiem jak wygląda stosowanie tych wszystkich reguł w praktyce, bo to zawsze sprawa indywidualna. Zwróciłem na to szczególną uwagę, podczas pracy nad jedną z aplikacji.

Kwestie dostępności nie są ignorowane tylko przez początkujących koderów, ale również przez pseudo ekspertów, którzy nieświadomi swojego braku wiedzy przez lata powtarzali te same błędy. Osobiście przyznaję, że w pewnych aspektach sam byłem zupełnym laikiem.

Strony internetowe to medium przeznaczone dla wszystkich. Nie mówię tutaj o grupie docelowej danej aplikacji, ale równości w dostępie poprzez dowolne kanały bez względu na stopień niepełnosprawności. Niestety już na samym początku projekt strony ma spore wady. Nie każda strona internetowa musi spełniać regulacje dostępu, ale świetnie jeśli tak właśnie jest. Ileż to dyrektyw, ustaw i protokołów stworzyły światowe organizacje, państwowe rządu i inne podmioty, a ile stron jest dostępnych, nawet w nikłym stopniu?

Prawdą jest to, że niewidomy nie potrzebuje Facebooka czy YouTube’a do szczęścia, ale skoro giganci mają gdzieś niepełnosprawnych użytkowników to taki właśnie przykład dają pozostałym twórcom w sieci. Następnie strony internetowe budowane są przy pomocy przestarzałych technik, mają niesemantyczną strukturę, nie przechodzą walidacji, pomijając ułatwienia dostępu, jak kontrast, wielkość czcionki i wiele innych.

Strony internetowe wyświetlane są nie tylko na monitorze, ale czasem drukowane czy czytane na głos. Jak wtedy zachowuje się twoja ultra nowoczesna aplikacja, wspierana przez AJAX i setki linii JavaScriptu? Prawdopodobnie tego nie sprawdziłeś, bo przecież niewidomy, niedowidzący, niesłyszący i inni niepełnosprawni nie skorzystają z twojego serwisu, nawet jeśli chcieliby.

Najgorzej jest ze wszystkimi stronami rządowymi i publicznymi. Żal się robi, kiedy widzisz, jak publiczne pieniądze są marnotrawione na oryginalne, ale jakże niedostępne serwisy ministerstw, urzędów i masy innych podmiotów, których zadaniem jest wsparcie obywateli. Jeśli niepełnosprawny użytkownik nie załatwi sprawy urzędowej przez internet to pewnie ktoś, go przyjmie w przystosowanym do jego inwalidztwa urzędzie. Oczywiście.

Gdyby tylko takie błahe z pozoru sprawy były proste, jak wiele czasy zostałoby na podróże koleją, zakupy online, płatności mobilne czy znalezienie ulubionego programu w telewizji, bo przecież te rzeczy są dostępne w sieci od dawna i dla każdego.

2 odpowiedzi do “Prawdziwa dostępność stron internetowych”

  1. Ważne jest też to, że dostępność to nie jest jedynie ukłon w stronę osób, które mogłyby mieć trudności z przeglądaniem strony. Na dostępnej stronie korzystają wszyscy. Korzystają nawet roboty indeksujące ;)

  2. Zgadzam się z tym całkowicie, choć czasami dopiero przy kompletnym projekcie zdajemy sobie z tego sprawę. Różne media, zmienne rozdzielczości, niepełne wsparcie po stronie przeglądarek. Pewnie jeszcze kilka czynników znajdziesz, o których zapomniałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *